In

My dear valnetine

Walentynki spędziłam wśród okrzyków, kajdanków i przystojnej męskiej twarzy ale w odróżnieniu od tego co myślicie wcale nie był to Grey a John Wick. Kino z ukochanym, galaretka z owocami i tulipany to idealna propozycja na akurat ten dzień.

Skoro święto zakochanych jak i dzień singla (dzień kota tez) mamy już za sobą to legalnie mogę zacząć mówić o miłości i jednocześnie zostać poprawna politycznie pod każdym względem i nie urazić żadnej strony - tej za i tej przeciw walentynkom. Jeśli przejrzeć moje posty to można wyziagnac jeden wniosek - wszystkie nawiązują do samoakceptacji, lepszego czucia się we własnym ciele i z samym sobą.

Miłość do drugiej osoby jest ważna, miłość do tego co się robi tez ale jest jeden rodzaj miłości który w naszym życiu powinien zajmować szczególne miejsce. Miłość do samego siebie. Zapewne w wielu przypadkach jest ona błędnie odbierana jako narcyzm ale cóż, zdarza się. W praktyce sprawia ona, ze znacie własna wartość, doceniacie swoją osobę a niepoparta faktami krytyka spływa po was bez najmniejszego drgnienia powieki. Miłość do siebie sprawia, ze kochają was tez inni. Ludzie to czuja, czuja czy czujecie się dobrze w stosunku z samym sobą i jeśli tak, oni tez przy was czuja się dobrze.

Miłość do samego siebie to również samoakceptacja bez której ani rusz. Jeśli chcecie coś w sobie zmienić musicie najpierw zaakceptować formę wyjściowa. Nie znaczy to, ze macie powiedzieć "to jest we mnie złe ale cóż, nic z tym nie zrobię" i usiąść na kanapie i dokończyć ósmy pod rząd odcinek serialu. To znaczy ze macie stanąć przed lustrem i powiedzieć "okej, to mi się nie podoba ale zawsze mogę coś z tym zrobić!" Każda walka zaczyna się od decyzji.

Skoro mamy walentynki powinniśmy obchodzić tez święto self love ale nie ma ono swojego miejsca w kalendarzu bo jest codziennie. Codziennie powinniśmy okazywać miłość samemu sobie i ja trenować. Codziennie powinniśmy dostrzegać swoje zalety i akceptować oraz poprawiać wady. Codziennie musimy pracować nad sobą i starać się stać najlepszą wersją samego siebie tak by kiedyś móc powiedzieć "kocham siebie! kocham kim jestem!" i z uśmiechem iść po następne dary życia.









sukienka - *CLICK* // shoes - *CLICK*

SUKIENKA - *CLICK* // BUTY - *CLICK*

Zdjęcia zostały oczywiście wykonane przez mojego ulubionego fotografa dr. Q którego fanpage znajdziecie tutaj - *CLICK*. Jeśli jesteście z Podlasia lub jakimś dziwnym cudem znajdziecie się w okolicach Białegostoku - koniecznie wybierzcie się z nim na foty! 

YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTED


Related Articles