In

TO SUM UP...

Mija nam drugi tydzień stycznia ja wciąż nie wywiązałam się z jednej z najbardziej popularnych blogowych tradycji i nie podsumowałam minionego roku. Przyznam, że to trochę dlatego, że rok 2016 można by opisać memami o piciu wybielacza i pepe a ja nie chcę Was przecież dołować. Potrzebowałam chwili żeby wziąć kolejny wdech i zacząć myśleć na nowo, pozytywnym rokiem 2017 i napisać tu pozytywne wnioski które wyciągnęłam z porażek minionego roku.



Po tym pięknym wstępie gdzie zdradziłam wam część z moich przemyśleń przejdźmy już do faktycznego podsumowania gdzie w (chociaż jakiejś) chronologii przedstawię wam wydarzenia 2k16 wraz z wyciągniętymi z tych wydarzeń naukami.
Od stycznia do czerwca za dużo się nie wydarzyło, nie byłam w którejś z finalnych klas więc nauka przeleciała po mnie jak woda. Ba, zdążyłam nawet swojego faceta do matury przygotować i choć z polskiego to on jest jednak oporny to czuję się jak dumna mama wspominając jego piękny wynik. W czerwcu zaliczyłam jedną z poważniejszych porażek egzystencjalnych i na własne życzenie zafundowałam swoje godziny płaczu, na szczęście w porę wyciągnęłam z nich odpowiednią lekcję i wszystko wróciło do normy żeby nie powiedzieć, że jest nawet lepiej. W sierpniu odbyłam wspaniałą i kompletnie nie planowaną wyprawę do Wrocławia. Nieplanowaną bo decyzję o wyjeździe podjęłam w 5 sekund po telefonie koleżanki a wyprawę bo miałam niecodzienne wypadki z komunikacją międzymiastową. Gdy patrzę wstecz wydaje się to trochę śmieszne ale jestem też dumna, że zachowałam zimną krew w tak stresowej sytuacji jak zostanie bez transportu w samym sercu obcego miasta (Warszawa). Właśnie - wracając do Warszawy. W kwietniu po raz pierwszy, po chyba 5 latach słuchania, dane było mi zobaczyć mój ulubiony zespół. Wciąż jestem pod wrażeniem, że mój soulmate Johnny był w stanie mnie zauważyć. Pomińmy tylko fakt, że zarobiłam kilka razy łokciem w twarz. Done. Pamiętam, że byłam tak podekscytowana, że nawet nie zarejestrowałam jakie piosenki grali i do dziś zbieram informacje od ludzi w postaci tekstów "grali to przecież na koncercie, nie pamiętasz?" Jeśli miałabym przyznać nagrodę "najdziwniejszych wakacji roku" to jestem absolutnie przekonana, że powędrowałaby ona do właśnie minionych wakacji. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i jeszcze bardziej niż potrafiłam nauczyłam się odcinać od negatywnych ludzi.
We wrześniu miał miejsce jeden z największych szoków jakie w moim życiu przeżyłam. Jakby niewystarczająco szokującą informacją było to, że zostałam wybrana gospodarzem klasy to wybrano mnie również przewodniczącym szkoły. Sytuacja która nigdy mi się nie przytrafiła ale przyznam, bardzo mnie to ucieszyło. Niemiło wspominam jednak połowinki na których dane mi było poznać kolejną granicę zdrowego rozsądku i musiałam oglądać upadek wartości moich kolegów spowodowany alkoholem. Thanks God nie były to najbliższe mi osoby. Koniec 2016 był pełen ciężkiej nauki, siedzenia po nocach, kładzenia się o 3 i wstawania o 5. Jeśli szkoła to dla Was za mało to niechlubnie się też pochwalę, że pod koniec minionego roku podjęłam pracę. Fakt, robię po nocach ale w roli barmanki czuję się bardzo swobodnie i o dziwo oglądnie klubu "od drugiej strony" całkiem mi się podoba. Żeby jakoś podsumować to praco-naukowe combo powiem, że niezwykle mnie to rozwinęło, nauczyłam się wielu nowych rzeczy, znacznie uodporniłam się na stres i zrobiłam się bardziej wrażliwa na piękno - nawet to znajdujące się w nauce.





dress - CLICK // shoes - CLICK
Zazwyczaj nie podejmuję się postanowień noworocznych bo uważam, że jeśli mamy coś w sobie zmienić to nie potrzebujemy do tego specjalnych okazji ale w tym roku postanowiłam sprawdzić swoją silną wolę i wyznaczyłam sobie cele, milestone do których będę dążyć by pod koniec roku 2017 sprawdzić postępy jakie zrobiłam. 

1) Nie odpuścić siłowni a w dni bez niej - ćwiczyć w domu - taki typical ale ostatnio miałam dość długą przerwę od ćwiczeń i czuję się z tym bardzo źle więc mam nadzieję, że tym razem nie poddam się tak łatwo lenistwu
2) Dbać o cerę i codziennie zmywać makijaż - druga część jest tym bardziej ciężka, że czasem po pracy jedyne na co mam ochotę to położyć się do łóżka (nie ważne czy w kurtce czy bez) 
3) Pić więcej wody - z piciem wystarczających ilości płynów mam ogromny problem a jak szaleć to już szaleć więc nie byle czego a konkretnie wody chcę pić przynajmniej po 1,5 litra dziennie 
4) Mind your own business - nie wdawać się w dramy, czasem trzymać język za zębami i odpuścić sobie niepotrzebny komentarz, ogółem skupić się na sobie i swoich myślach
5) 10$ challange - który ma mi pomóc oszczędzić większą sumę pieniędzy nie rezygnując z innych przyjemności. Bo halo - odkładamy tylko 10 zł, grubsze są dla nas! A jak wiecie - ziarnko do ziarnka...
I co najważniejsze... 
5) Być bardziej pozytywną - zachować uśmiech nawet gdy wokół jest źle i nie odpowiadać "martwa w środku" za każdym razem gdy ktoś zapyta mnie jaka jestem. Mam szczerą nadzieję, że uczyni to obecny rok o wiele przyjemniejszym i łatwiejszym do przebrnięcia, przysporzy mi więcej miłych wspomnień a ja jako osoba będę wzbudzała w ludziach bardziej pozytywne odczucia. 

W 2017 czeka mnie kilka ważnych wydarzeń. Moje 18 urodziny, klasa maturalna, wyjazd do Londynu i organizacja jednej z z ogromnych szkolnych imprez. Mam nadzieję, że rok ten przejdę z podniesioną głową i uśmiechem na ustach, że nie podłamię się gdzieś po drodze pod natłokiem obowiązków i nie powiem "nie dam rady". Wam też tego życzę z całego serduszka. I pamiętajcie - rok 2016 był kiepski dla całego świata więc po prostu zostawmy go za sobą i zacznijmy wszystko tak jakby go nie było. Niech przeszłość nie ma wpływu na naszą teraźniejszość. 

YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTED


Related Articles