In

Brushes matching your phone

Na moim biurku leży i spogląda na mnie złowrogo lista produktów które mam tu dla was zrecenzować. Znajduje się na niej kilka szminek, paletka no i one... przepiękne pędzle w których zakochałam się już wtedy gdy zobaczyłam je na stronie sklepu rosegal.com. No i wpadłam po uszy.


Pędzli nigdy za mało. Nawet jeśli macie już jeden do jakiejś rzeczy, posiadanie drugiego nigdy nie zaszkodzi. Tak na wszelki wypadek. Jakby ten pierwszy się na przykład ubrudził albo gdzieś zapodział a, że przezorny zawsze ubezpieczony to nie będzie trzeba rezygnować z makijażu tylko sięgniecie do szuflady po równie ładny zamiennik. Ja natomiast chciałam zacząć przygodę z bakingiem i od jakiego już czasu szukałam dobrych do tego pędzli.I tu szczerze wam się przyznam, że kupując je zwróciłam uwagę tylko na jednego, mniejszego puchacza a reszta setu była mi obojętna. Tym większe było moje zaskoczenie gdy otworzyłam paczkę i znalazłam komplet 7 na prawdę dobrej jakości i całkiem przydatnych pędzli. Ale po kolei.



W skład setu wchodzi 7 pędzli - 4 duże; ogromny do pudru, mniejszy również do tego, flat top do podkładu oraz jeden trójkątny. Są też 3 małe - dwa różnej wielkości do blendowania i jeden skośny do brwi. Jeśli chodzi o jakość to jak na cenę 12$ jestem pod na prawdę ogromnym wrażeniem. W przeliczeniu wychodzi około 48 zł polskich co oznacza po niecałe 7 zł za pędzel! Cena na prawdę śmieszna a jakościowo zrównały się one z tymi po 80 zł sztuka. Są strasznie miękkie co dla mnie jest na prawdę ogromnym plusem, kocham mięciusie puchacze którymi można czasem pomiziać kogoś po twarzy, nie "zjadają" produktu, a włosie nie wygląda jak sylwestrowa peruka.



Jeśli chodzi o wykonanie to jest to kolejne zaskoczenie. Skoro nie na jakości to musieli na czymś przyciąć budżet i myślałam, że będzie to właśnie to ale, na szczęście, się pomyliłam. Pędzle są wykonane na prawdę solidnie. Mają metalowe, ładnie zrobione rączki które raczej szybko się nie rozpadną oraz mocno osadzone włosie które nie wypada. Kolejny plus a cena wciąż niska.

pędzle - *CLICK*
 Jeśli chodzi o moją opinię to jestem bardzo zadowolona. Lubię oszczędzać pieniądze a tutaj nie dość, że przyoszczędziłam to dostałam jeszcze bardzo dobrej jakości produkt. Pędzelki przeszły już swoją makijażową próbę i mam dzięki temu kilka wniosków. Między innymi odkryłam, ze nie używany jeszcze w trakcie robienia zdjęć pędzelek do blendowania robi całą robotę za nas! Bawiłam się w "wodny" makijaż i przyznam, że wzięłam cień którym przy użyciu innych pędzli zazwyczaj ciężko mi się operowało. A tym? Raz, dwa i po robocie! Przetestowałam również ogromnego puchacza wychodząc tylko na chwilę z domu i chcąc naturalnie utrwalić krem CC i wiecie co? Użyłam pudru sypkiego a efekt był tak delikatny i tak naturalny, że aż nie mogłam uwierzyć! Krem był utrwalony i nie znikł z mojej buzi już po chwili ale mimo tego, że był na niej puder wciąż było widać naturalne glow mojej skóry! Obstawiam, że jest to dzięki bardzo puchatej budowie naszego przyjaciela. Pędzle do bakingu sprawdzają się natomiast fenomenalnie. Produkt nie sypie się z nich jakoś mocno i zarówno wklepywanie pudru jak i "rozciąganie" go po twarzy daje ten sam, świetny efekt. Na wypróbowanie czeka jeszcze flat top oraz skośny pędzelek do brwi ale na pewno wkrótce i im dam szansę!


Jeśli mam być szczera, to nie będzie to ostatni raz gdy kupuję pędzle na takiej stronie. Wam też gorąco polecam spróbować, zarówno jeśli jesteście początkującymi jak i już bardziej zaawansowanymi freakami makijażu. Ja osobiście jestem w nich zakochana i to do tego stopnia, że już planuję kolejne zakupy a na mojej wishliście w tym sklepie figurują praktycznie same pędzle! By bardziej Was zachęcić i dać Wam szansę wypróbowania ich produktów zdradzę Wam, że mam w planach zorganizowanie konkursu gdzie do wygrania będzie taki (lub podobny) set. A w tej chwili zostawiam Was z linkiem do oferty i gorącą prośbą kliknięcia w niego i idę dalej szukać na czym firma przycięła koszta skoro produkt jest tak tani. Jak nie znajdę to już nie wiem czym jest marketing.

ROSE GOLD BRUSHES -> *CLICK*

YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTED



Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

CHOKER GIVEAWAY - WIN 1 OF 2 SETS!

Okrągła liczbę obserwatoriów wbiliscie na moim blogu wbiliscie już jakiś czas temu a ja obiecywałam wam z tej okazji niespodziankę. Dziś jest wreszcie ten moment gdy rozwieję tajemnice i powiem co dla was tyle szykowałam.


Chciałam Wam podziękować za 200 obserwatorów które stuknęło mojemu blogowi jakiś czas temu. Jestem z tego strasznie zadowolona bo dokonaliśmy tego w niecały rok od kiedy na prawdę zaczęłam zajmować się ta strona. Z tej okazji postanowiłam zorganizować dla was konkurs w którym możecie wygrać jeden z dwóch zestawów chokerow!


Chokery to hit ostatnich sezonów wiec wybrałam dla was dwa zestawy: cute i grunge złozone z najładniejszych chokerow z każdego stylu. Żeby wygrać jeden z zestawów wystarczy spełnić kilka prostych kroków:

•publicznie obserwować mojego bloga (gadżet obserwacji jest po prawej stronie)
•w komentarzu wpisać nazwę pod jaką obserwujesz mojego bloga + email kontaktowy
•napiszcie który zestaw chokerow chcielibyście wygrać

Choker 1 - *CLICK* // Choker 2 - *CLICK* // Choker 3 - *CLICK* // Choker 4 - *CLICK*

I to wszystko! :) konkurs trwa do 20 lutego

Losowanie dwójki zwycięzców będziecie mogli obejrzeć na InstaStory na moim IG


YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTED

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

TO SUM UP...

Mija nam drugi tydzień stycznia ja wciąż nie wywiązałam się z jednej z najbardziej popularnych blogowych tradycji i nie podsumowałam minionego roku. Przyznam, że to trochę dlatego, że rok 2016 można by opisać memami o piciu wybielacza i pepe a ja nie chcę Was przecież dołować. Potrzebowałam chwili żeby wziąć kolejny wdech i zacząć myśleć na nowo, pozytywnym rokiem 2017 i napisać tu pozytywne wnioski które wyciągnęłam z porażek minionego roku.



Po tym pięknym wstępie gdzie zdradziłam wam część z moich przemyśleń przejdźmy już do faktycznego podsumowania gdzie w (chociaż jakiejś) chronologii przedstawię wam wydarzenia 2k16 wraz z wyciągniętymi z tych wydarzeń naukami.
Od stycznia do czerwca za dużo się nie wydarzyło, nie byłam w którejś z finalnych klas więc nauka przeleciała po mnie jak woda. Ba, zdążyłam nawet swojego faceta do matury przygotować i choć z polskiego to on jest jednak oporny to czuję się jak dumna mama wspominając jego piękny wynik. W czerwcu zaliczyłam jedną z poważniejszych porażek egzystencjalnych i na własne życzenie zafundowałam swoje godziny płaczu, na szczęście w porę wyciągnęłam z nich odpowiednią lekcję i wszystko wróciło do normy żeby nie powiedzieć, że jest nawet lepiej. W sierpniu odbyłam wspaniałą i kompletnie nie planowaną wyprawę do Wrocławia. Nieplanowaną bo decyzję o wyjeździe podjęłam w 5 sekund po telefonie koleżanki a wyprawę bo miałam niecodzienne wypadki z komunikacją międzymiastową. Gdy patrzę wstecz wydaje się to trochę śmieszne ale jestem też dumna, że zachowałam zimną krew w tak stresowej sytuacji jak zostanie bez transportu w samym sercu obcego miasta (Warszawa). Właśnie - wracając do Warszawy. W kwietniu po raz pierwszy, po chyba 5 latach słuchania, dane było mi zobaczyć mój ulubiony zespół. Wciąż jestem pod wrażeniem, że mój soulmate Johnny był w stanie mnie zauważyć. Pomińmy tylko fakt, że zarobiłam kilka razy łokciem w twarz. Done. Pamiętam, że byłam tak podekscytowana, że nawet nie zarejestrowałam jakie piosenki grali i do dziś zbieram informacje od ludzi w postaci tekstów "grali to przecież na koncercie, nie pamiętasz?" Jeśli miałabym przyznać nagrodę "najdziwniejszych wakacji roku" to jestem absolutnie przekonana, że powędrowałaby ona do właśnie minionych wakacji. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i jeszcze bardziej niż potrafiłam nauczyłam się odcinać od negatywnych ludzi.
We wrześniu miał miejsce jeden z największych szoków jakie w moim życiu przeżyłam. Jakby niewystarczająco szokującą informacją było to, że zostałam wybrana gospodarzem klasy to wybrano mnie również przewodniczącym szkoły. Sytuacja która nigdy mi się nie przytrafiła ale przyznam, bardzo mnie to ucieszyło. Niemiło wspominam jednak połowinki na których dane mi było poznać kolejną granicę zdrowego rozsądku i musiałam oglądać upadek wartości moich kolegów spowodowany alkoholem. Thanks God nie były to najbliższe mi osoby. Koniec 2016 był pełen ciężkiej nauki, siedzenia po nocach, kładzenia się o 3 i wstawania o 5. Jeśli szkoła to dla Was za mało to niechlubnie się też pochwalę, że pod koniec minionego roku podjęłam pracę. Fakt, robię po nocach ale w roli barmanki czuję się bardzo swobodnie i o dziwo oglądnie klubu "od drugiej strony" całkiem mi się podoba. Żeby jakoś podsumować to praco-naukowe combo powiem, że niezwykle mnie to rozwinęło, nauczyłam się wielu nowych rzeczy, znacznie uodporniłam się na stres i zrobiłam się bardziej wrażliwa na piękno - nawet to znajdujące się w nauce.





dress - CLICK // shoes - CLICK
Zazwyczaj nie podejmuję się postanowień noworocznych bo uważam, że jeśli mamy coś w sobie zmienić to nie potrzebujemy do tego specjalnych okazji ale w tym roku postanowiłam sprawdzić swoją silną wolę i wyznaczyłam sobie cele, milestone do których będę dążyć by pod koniec roku 2017 sprawdzić postępy jakie zrobiłam. 

1) Nie odpuścić siłowni a w dni bez niej - ćwiczyć w domu - taki typical ale ostatnio miałam dość długą przerwę od ćwiczeń i czuję się z tym bardzo źle więc mam nadzieję, że tym razem nie poddam się tak łatwo lenistwu
2) Dbać o cerę i codziennie zmywać makijaż - druga część jest tym bardziej ciężka, że czasem po pracy jedyne na co mam ochotę to położyć się do łóżka (nie ważne czy w kurtce czy bez) 
3) Pić więcej wody - z piciem wystarczających ilości płynów mam ogromny problem a jak szaleć to już szaleć więc nie byle czego a konkretnie wody chcę pić przynajmniej po 1,5 litra dziennie 
4) Mind your own business - nie wdawać się w dramy, czasem trzymać język za zębami i odpuścić sobie niepotrzebny komentarz, ogółem skupić się na sobie i swoich myślach
5) 10$ challange - który ma mi pomóc oszczędzić większą sumę pieniędzy nie rezygnując z innych przyjemności. Bo halo - odkładamy tylko 10 zł, grubsze są dla nas! A jak wiecie - ziarnko do ziarnka...
I co najważniejsze... 
5) Być bardziej pozytywną - zachować uśmiech nawet gdy wokół jest źle i nie odpowiadać "martwa w środku" za każdym razem gdy ktoś zapyta mnie jaka jestem. Mam szczerą nadzieję, że uczyni to obecny rok o wiele przyjemniejszym i łatwiejszym do przebrnięcia, przysporzy mi więcej miłych wspomnień a ja jako osoba będę wzbudzała w ludziach bardziej pozytywne odczucia. 

W 2017 czeka mnie kilka ważnych wydarzeń. Moje 18 urodziny, klasa maturalna, wyjazd do Londynu i organizacja jednej z z ogromnych szkolnych imprez. Mam nadzieję, że rok ten przejdę z podniesioną głową i uśmiechem na ustach, że nie podłamię się gdzieś po drodze pod natłokiem obowiązków i nie powiem "nie dam rady". Wam też tego życzę z całego serduszka. I pamiętajcie - rok 2016 był kiepski dla całego świata więc po prostu zostawmy go za sobą i zacznijmy wszystko tak jakby go nie było. Niech przeszłość nie ma wpływu na naszą teraźniejszość. 

YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTED


Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments