In

Undercut


Napiszę to na wstępie, bo pewnie nikt z Was nie ma w domu okien - jest wiosna. A jak już poznaliśmy ten ważny fakt przejdźmy dalej. Wszystko robi się przyjemniejsze, słoneczko świeci, wieje lekki, ciepły wiaterek, pary pojawiają się na mieście jak ślimaki po deszczu oraz wszyscy grupowo mają ochotę opuścić szkołę o godzinie dwunastej - co zresztą ja niechlubnie uskuteczniam. Dla mnie wiosna, jak zawsze, oznacza wcielenie w życie planów z zimy i jesieni kiedy to byłam zbyt miękką kluchą by je zrealizować a ładna pogoda daje mi niezły zastrzyk energii, kopa czy jak to tam nazywacie.

Bodajże w połowie zimy zobaczyłam na głowie pewnej amerykańsko-azjatyckiej yutuberki undercut i od tamtego czasu chodził za mną jak cień, a byłam jeszcze wtedy blondynką. Połowicznie zdecydowałam, że będzie jedną z moich włosowych przemian o których tak trąbiłam. Włosy ufarbowałam a jak głowy nie ogoliłam tak była. Wszyscy mi tego odradzali bo a - masz za mało włosów, b - masz cienkie włosy, c - masz jasne włosy, d - to mało dziewczęce/eleganckie, mogę tak w nieskończoność. Ja jak na mnie przystało, nigdy nie słucham nikogo i kompletnie spontanicznie poszłam się umówić do ulubionego salonu. Jutro wyjeżdżam do Warszawy na koncert i chciałam by tam wszystko wyglądało perfekcyjnie.
A WŁAŚNIE - JAKBY KTOŚ CHCIAŁ MNIE SPOTKAĆ - 3/4 KWIETNIA JESTEM W WARSZAWIE, GŁÓWNIE W CENTRUM, ZŁOTE TARASY, DWORZEC CENTRALNA I KONCERT W STODOLE!

Faktycznie włosy mam cienkie ale za nic nie można mi zarzucić, że mam ich mało, oczywiście są też jasne, tego nie zaprzeczę. Dlatego trzeba wybrać dobrego fryzjera który nie zrobi byleby zrobić i zarobić a takiego który jeśli to zły pomysł - odradzi. Mi nie odradzono a wręcz przeciwnie - kobieta usiała ze mną, wyrysowała kształty ścięć które by mi pasowały i wysokość dzięki której nie przerzedziłabym sobie włosów. Wspólną drogą doszłyśmy do kształtu trójkąta skierowanego w górę o wysokości jakichś 2/3 cm.
Przyznam szczerze, że serduszko mnie ścisnęło gdy odcięła mi wybrane pasmo, dwa lata zapuszczania robi swoje. Przez te mozolne 2 lata udało mi się je odbudować i zapuścić ponad 20 cm, nigdy ich nawet nie podcięłam /co było błędem ale było mi tak żal/.

Undercut jest o tyle fajną sprawą, że umieszczony jest pod włosami i nie zawsze musi być widoczny, jego pokazanie zależy od naszego "widzi mi się" i upięcia. W tym wszystkim jest znacznie milszy w utrzymaniu niż wygolony bok - gdy nie ma się czasu lecieć do fryzjera by ściąć odrosty - po prostu nie wiążemy włosów, nie pasuje do stroju - również a jak nam się znudzi i chcemy odhodować - dokładnie ten sam schemat. Ja zdecydowałam się głównie z walorów estetycznych. Odkąd używam jantaru mam masę babyhair które są sporo krótsze od moich naturalnych włosów i nie łapią się w upięcia lub łatwo z nich wypadają po czym wszystko wygląda niechlujnie i trzeba to ciągle poprawiać. Teraz takiego problemu po prostu już nie mam.


Niczego nie żałuję - od wyjścia od fryzjera czuję się ze sobą dużo lepiej i jestem strasznie zadowolona. Wiem, że nadam temu elegancji - muszę się tylko nauczyć. Póki co ścięcie jest świeże ale pokochałam je jak swoje dziecko i oczywiście ciągle smyram te krótkie włoski /no - nie tylko ja/.



Related Articles