środa, 23 marca 2016

VIVA GLAM Ariana - Deep Dark Plum Review

To jedna z pierwszych recenzji jakie Wam tu publikuję - pierwsza kosmetyczna. Chcę sprawdzić jak je przyjmiecie, czy pisać dalej. Słowem wstępu napomknę jeszcze, że nie chcę recenzować jakichś drogeryjnych produktów z najniższej półki bo uważam, że wydanie 10 zł to niewielkie ryzyko na które większość stać. Chcę pisać o kosmetykach nad kupnem których wiele z Was zastanawia się czy warto bo jednak trzeba na nie przeznaczyć sporą sumę pieniędzy. Tak więc - przejdźmy do testu.

Kosmetyki M.A.C a zwłaszcza ich szminki to już chyba produkt kultowy. Praktycznie każda osoba bardziej /lub i mniej - tak też się zdarza/  wciągnięta w make up'owy temat ma jedną. Są i tacy co tworzą ogromne kolekcje - no wiecie, jedni zbierają znaczki albo martwe ćmy a inni kupują pomadki. Ostatnimi czasy zrobił się ze mnie szminkowy geek i w niecałe pół roku (?) kupiłam ich strasznie dużo.
Brakowało tylko tej z M.A.C ale taką decyzję też podjęłam, zrobiłam nawet spore rozpoznanie w temacie. W tym momencie przypadkiem odkryłam, że firma organizuje wraz z Arianą Grande zbiórkę na rzecz ich fundacji wspierającej walkę z HIV i zamówienie było złożone już po 3 dniach. Nawet bez większego namysłu - zdążyłam tylko sprawdzić jaki kolor oferują. Przeliczyłam wszystko i z równania wynikło mi, że nie obchodzi mnie ile to kosztuje skoro płacę za super akcję.


Szminkę mam już jakiś tydzień (?) i od tygodnia obchodzę się z nią jak z jajkiem - po kilka razy sprawdzam czy mam ją w torbie, czy na pewno ją zakręciłam przed zamknięciem i inne paranoje. Zakochałam się w niej od uwaga - rozpakowania paczki. Nie no żartuję. Zakochałam się już w paczce. Szminka przyszła w ogromnym czarnym pudełku, zapakowana w mieniący się na złoto czarny papier - w sumie to całe pudło było niem wypchane. Jak to chełpiło moją ciemną duszę. 
Błądząc po internecie i szukając jakiegoś info na jej temat, próbując dowiedzieć się jak wygląda na ustach każdy pisał bądź mówił, że "jezus maryja jaka ona ciemna". Przez chwilę nawet się zlękłam ale - czy jest na świecie szminka za ciemna dla mnie?

Nigdy nie miałam pomadki w tak dobrze wykonanym opakowaniu bo nawet te drogie sprzedawali mi w jakichś badziewnych plastikach. Ta jest w metalowym pojemniczku i uwierzcie - jarałam się samym wykręcaniem jej bo chodzi tak płynnie jak nic w moim życiu. 

By poczuć jej cudowny, chyba owocowy zapach nie trzeba jej nawet wysuwać, tak mocno jest  naperfumowana. Czuć go również na ustach już po zaaplikowaniu. Ale, no właśnie jedno ale - nie myślcie nawet o malowaniu ust bez konturówki. Próbowałam, nie przejdzie. Prawdopodobnie jak przy innych ciemnych kolorach. Usta wyglądają okropnie nienaturalnie i są nierówne prześwity na krańcach. W każdym razie kolor jest cudny i intensywny, nie wiem czy w normalnej drogerii znalazłabym jakikolwiek odpowiednik. 

Ale by nie pisać samych pozytywów dodam, że jak na coś co kosztowało 100 zł za 3 gramy to trwałość jest... straszna. Nie chcę pisać okropna bo strasznie pokochałam to maleństwo. W każdym razie do czego piję - zostawia ślady przy dotknięciu czegokolwiek, niby się nie ściera przy noszeniu ale jedzenie, picie czy jakiekolwiek inne czynności poza mówieniem odpadają. Niezależnie od tego ta szminka bije wszystkie pozostałe, głownie dzięki swojemu cudownemu odcieniowi i pewnie jeszcze nie raz zobaczycie posty z jej udziałem. 

Jeśli macie jakiekolwiek produkty od M.A.C z chęcią przeczytam waszą opinię na ich temat w komentarzach. Planuję też dłuższy post na temat samej akcji firmy oraz mojego udziału w niej! co wyjdzie - zobaczymy. 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka