In

I don't have enough life.


Chciałabym się z Wami trochę pocieszyć, pochwalić, że jest już koniec tygodnia! Jak super! Mam czas coś zrobić! Bleh... Wcale nie. Ja nie wiem czym jest wolny czas. Gdy ktoś jest w liceum i ma ponad dwa rozszerzenia wie o czym mówię. Od niedzieli próbowałam usiąść przy laptopie i napisać chociaż słowo na blogu ale jedyne co wpisywałam w google to kolejne pojęcia matematyczne i mało znane dzieła do omówienia. Ze zdjęciami było podobnie. Za wszelką cenę chciałam być w domu gdy będzie światło. Ale to misja niewykonalna, uratował mnie dopiero mój plan lekcji przewidujący pierwszą środową lekcję o godzinie 12. Jeśli w to nie dowierzacie to powiem Wam, że tego dnia byłam nawet w biurze i kupiłam poranną kawę. Nie no, ja na prawdę byłam zdziwiona bo czasem ledwo umiem zdążyć na przystanek który jest tuż za moim blokiem czy zjeść śniadanie. Musicie spróbować lette z syropem czekoladowym. Najlepiej podwójnym. Jeśli macie ciężki dzień/poranek/cokolwiek to na pewno zrobi Wam się ciepło na serduszku od pysznej czekoladki!

Nie będę nikogo dyskryminowała i wspomnę o pozostałych przywilejach klasy maturalnej. Co prawda nie jestem trzecioklasistką ale... mój chłopiec jest. Więc się zalicza. W tym tygodniu mam (nie)przyjemność bycia gwiazdą balu studniówkowego. O ile sama impreza cieszy to chyba lepiej wyjaśnię czemu ta NIEprzyjemność. Chociaż czy trzeba? Chyba każdy wie co oznaczają przygotowania. To jak szykowanie sylwestra i wigilii tego samego dnia. Codziennie po coś chodziłam, coś dokupywałam, gdzieś się umawiałam,coś załatwiałam. A w rezultacie i tak wyszło, że sukienka była za szeroka a tunele przyszły za małe. Dużo za małe. No chyba, że ktoś nie widzi różnicy między półtora centymetra a pół. Nawet garnitur wybieraliśmy trzy godziny...

Żeby Was nie zanudzić pochwalę się jeszcze tylko, że od moich ostatnich powikłań zdrowotnych wróciłam na zbawienną drogę i znów odżywiam się zdrowo. No dobra w znacznej części. Po prostu nie zawsze mam czas. Ale pracuję nad tym. Założyłam też planer. Średnio mi to jeszcze wychodzi bo byłam przeciwniczką takich rzeczy /i jestem do tego za leniwa/ ale przyznam, że to całkiem fajne. Mam wypisane wszystkie rzeczy do kupienia, zrobienia i zaliczenia. Polecam. 


Pytanie do Was:
Od powrotu na bloga się nad tym zastanawiam i nie mogę dojść do żadnego rozwiązania więc: 
Chcielibyście tu zobaczyć coś o kosmetykach? Cokolwiek. Możecie pisać co na przykład. 
Jakieś tutoriale, recenzje, VS?
Przez te kilka miesięcy doznałam wizażowego oświecenia i myślę, że teraz mogę powiedzieć coś więcej. Zwłaszcza, że przerzuciłam się na PRAWDZIWE kosmetyki.

Golf zapewne z jakiejś sieciówki.

Related Articles