In BBcream beauty

Drogeryjne kremy BB vol.1

Ohayo~

Długo nie mogłam zabrać się do pisania, choć miałam aż 2 pomysły na notki do zrealizowania. W sumie mam wszystko co potrzebne do ich stworzenia - czas, przybory, pomysł. Tylko jakoś siły brak. Święta minęły, chcąc, nie chcąc je spędziłam i jest mi teraz strasznie ciężko. Za dużo obżarstwa w tak krótkim czasie.

Dziś, tak jak obiecałam, będzie już trochę mniej oficjalnie. Pokażę te najbardziej znane, reklamowane i kupowane kremy BB w Polsce. Takie zwykłe które możecie kupić w Rossmanie, Hebe, Chińczyku czy nawet Biedronce. Napiszę czy są one bliskie prawdziwym kremom BB czy tylko ich beznadziejnymi podróbkami, jak jest z ich używaniem oraz małe porównanie. Produkty są z nieskiej bądź średniej pułki cenowej.
Wszystkie opinie są oparte na moich doświadczeniach i zdaniu nielicznej grupy ludzi.



Na pierwszy ogień idzie najgorszy.


MISS SPORTY

Morning Baby! BB cream. (5in1)
Nawet nie wiem od czego zacząć. To kompletna porażka. Jest dostępny w dwóch odcieniach (001 i 002), opisywać będę ten jaśniejszy co jeszcze pogarsza jego sytuację.
Produkt jest zwykłą zafarbowaną... wodą. Od razu po kupieniu, jak i po jakimś czasie użytkowania strasznie się leje. Jest ciemno brązowy, pływają w nim błyszczące drobinki.
Po nałożeniu wcale nie jest lepiej. Ani trochę nie stapia się z kolorem naszej skóry, tworzy brązową maskę. Co śmieszniejsze - nasza skóra się świeci. Nie, nie mówię o naturalnym lekkim błyszczeniu. Jest to wina wspomnianych drobinek. Wyglądamy trochę jakby ktoś jakiś czas temu obsypał nas brokatem a nam nie udało się go dokładnie pozbyć. Krem mógłby ratować swoją opinię kryciem ale tu też porażka. Nie kryje ani trochę. Przez kilka godzin czujemy, ze go na sobie mamy. Tak jak mówiłam - farbowana woda;
Minusy
- ani trochę nie kryje;
- tworzy efekt maski;
- brokatowe drobinki;
Plusy -
Faktycznie lekko nawilża;
Cena - ok. 13 zł.

MAYBELLINE

Przechodzimy do mojego (i nie tylko mojego jak się okazuje) faworyta. Krem jest dostępny w dwóch wariantach. Ten jest według mnie nieco lepszy więc leci na pierwszy ogień!
Maybelline jest jedną z moich ulubionych marek, produkują na prawdę dobre podkłady i kremy. Również w tym wypadku się postarali.

 Dream Fresh BB. (8in1)
Te kremy BB są ponoć dostępne w kilku odcieniach (?). Ja zawsze łapię to co jest jaśniejsze - na twarzy większość rzeczy i tak okazuje się za ciemna. Produkt jest dość wodnisty, posiada filtr SPF 30 - mi osobiście to bardzo odpowiada! Przy połączeniu z filtrem "pięćdziesiątką" daje wspaniałą ochronę. Z opisu na odwrocie wynika, że powinien:
1. Dawać efekt naturalnego rozświetlenia;
2. Wyrównywać koloryt;
3. Posiadać filtr SPF 30;
4. Dawać nawilżenie na cały dzień;
5. Korygować niedoskonałości;
6. Posiadać nietłustą formułę;
7. Wygładzać;
8. Oraz dawać uczucie świeżości;
Ile z tego jest prawdą? Wszystko! Krem nadaje naszej skórze blasku, jak na krem dobrze wyrównuje koloryt i kryje, nawilżenie też jest odczuwalne i co ważniejsze - dobrze chroni przed niepożądanym opalaniem, formuła faktycznie jest nietłusta, tak jak wspomniałam jest on bardziej wodnisty, skóra faktycznie jest ładnie wygładzona, rozszerzone pory nie są aż tak widoczne. Co ważniejsze! Jeśli mamy jakieś zmiany skórne krem tego nie uwydatnia a wręcz przeciwnie - koryguje!
Kosztuje jakieś 22 zł w Rossmanie (30 ml)


Dream Pure (8in1) w kolorze light.
To kolejny krem z tej samej serii, także występuje w kilku odcieniach i niestety (przynajmniej dla mnie) nie jest tak dobrze zrobiony jak wyżej opisany. Zacznijmy może co producent nam oferuje za pomocą tego produktu:
1. Zamaskowanie niedoskonałości;
2. Mniej widoczne pory;
3. Wyrównanie kolorytu;
4. Dopasowanie do odcienia skóry;
5. Zredukowanie zaczerwienienia;
6. Zawiera filtr SPF 15;
7. Nawilża i ujednolica;
8. Bez tłustych olejków.
No dobrze, mamy już pełną ofertę ale co się zgadza? Znaczenie mniej niż w poprzednim wypadku. Dużo słabiej zamaskowuje niedoskonałości, pory są owszem mniej widoczne jednak uwydatnia inne zmiany skórne, koloryt wyrównuje średnio. Jeśli krem ma się wpasować w odcień naszej skóry, to po co tworzymy mu pełną gamę kolorów? Dalej, zaczerwienienia. Są mniej widoczne, filtr jest, ok. Nawilża - i tu mamy kolejne kłamstwo. Bez bazy bardzo ciężko jest go nosić, nawiązać teraz muszę po punktu 8 - "bez tłustych olejków". To najprawdziwsze kłamstwo. Krem jest baardzo tłusty, dość długo po nałożeniu go czuje się jego obecność. Jednak cera faktycznie wygląda dość naturalnie i ma ten piękny lekki połysk.
Kosztuje 22 zł w Rossmanie (30 ml)


Nadszedł czas na wybranie faworyta! Skoro Miss Sporty odpadło już na samym początku, mamy do wyboru tylko 2 pozycje. Mój wybór pada na Drem Fresh. Jest to najlepszy krem jaki dotąd używałam! Nie jest tłusty, nie tworzy maski oraz nie czyni ze mnie pomarańczy. To chyba najważniejsze!


Pytanie do Was:
Używacie jakichś drogeryjnych kremów BB? Jak je oceniacie?

Related Articles