In

WINTER INSPIRED LOOKS

Zaraz rozpocznie się zima. Nowy sezon, nowe trendy, masa nowych stylizacji. Zewsząd zasypią nas pomysły, triki, porady.  Znów staniemy przed trudną decyzją na co się zdecydować - klasa czy wygoda. Ładnie wyglądać i przymarzać czy może ubrać się na cebulkę i cieszyć się przyjemnym ciepłem. Dziś wraz z jednym z moich ulubionych sklepów, Zaful, przygotowaliśmy dla was kilka propozycji na szykowne, klasyczne ale i ciepłe komplety zainspirowane tą porą roku. Mimo stonowanych kolorów gwarantuję, że nie będziecie w nich wyglądały pospolicie jak śnieg. 



         KOSZULA - *CLICK* / BUTY - *CLICK*  / PŁASZCZ - *CLICK* / KOLCZYKI - *CLICK* / TORBA - *CLICK* / STANIK - *CLICK*


                 BLUZKA - *CLICK* / STANIK - *CLICK* / BUTY - *CLICK* / SPODNIE - *CLICK*


            KOLCZYKI - *CLICK* / BUTY - *CLICK* / BLUZKA - *CLICK* / SPODNIE - *CLICK*

     
     BLUZA - *CLICK* / KOLCZYKI - *CLICK* / SPODNIE - *CLICK* /  BUTY - *CLICK*


Która stylizacja podoba Ci się najbardziej? Podziel się w komentarzu! 

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

TIME FLIES



Wakacje mijają mi jak szalone, jeszcze niedawno byłam na klifach w Irlandii a dziś jestem już w domu po dwutygodniowym pobycie w Olsztynie. Niby nic a jednak te dwa wydarzenia dzieli ponad miesiąc czasu. Czas ucieka mi przez palce a przez głowę przelatuje miliard myśli i nowych pomysłów. Mimo słodkiego obijania się nie powiem bym nic się z tego nie nauczyła. Jestem bogatsza o nowe doświadczenia i doznania, mam piękne obrazy zapisane w pamięci i nic nie zmieni faktu, że są to najbardziej intensywne trzy miesiące wolnego w moim życiu. Przyznam, że to pierwszy raz gdy tyle podróżuję i "załatwiam" - jest to efekt nieubłaganie zbliżającej się dorosłości na który nie powiem bym narzekała. Dotąd tak wyczekiwana pojawiła się nagle i zbliża się wielkimi krokami a ja w każdej dziedzinie życia zaczynam ją odczuwać. Podjęłam nawet pierwsze dorosłe decyzje (silly laugh*) oraz pokonałam pewne lęki - nie żartuję, leciałam samolotem... i byłam sama na wielkim lotnisku w Dublinie... a lotniska mnie przerażają.










TOP - h&m
JEANS - h&m
BAG - *CLICK*
SHOES - h&m 

PHOTOS BY DR. Q // VIEW HIS PAGE

Jak mijają Wam wakacje kochani? Pochwalcie się w komentarzach! 

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

CAT EYES


Od początku mojej przygody z makijażem miałam kilka produktów z którymi nie żyłam w specjalnej przyjaźni. Eyeliner był jednym z nich. Nigdy nie mogłam trafić na dobry a i moje umiejętności w używaniu go były nikłe. Kreski robiłam więc rzadko, głównie dlatego, że doprowadzało mnie to do szaleństwa. Dostawałam białej gorączki na samą myśl o lejącym eyelinerze w kałamarzu czy dziś skamieniałym - kiedyś żelu.

Ale nie poddawałam się i wciąż szukałam, bo eyeliner jak podkład - trzeba znaleźć dla siebie.  Czasem jest to okupione długimi mękami i ogromną sumą pieniędzy wyrzuconych w błoto. Wszystko po to by po wielu trudach odnaleźć ten jedyny - dla mnie okazał się nim AMC Eye Liner od INGLOT.

Przyznam się, że długo kręciłam się wokół tego eyelinera zastanawiając się nad jego kupnem. Za każdym razem, a zdarzało się to dość często, gdy pojawiałam się w sklepie Inglot-a mój wzrok wędrował właśnie na niego i jego cenę 40 zł. Skąpiłam na niego, nie powiem, że nie, po części dlatego, że mój poprzedni żelowy eyeliner, który na marginesie był tylko kilka złotych tańszy, okazał się kompletną wtopą. W końcu postanowiłam zaryzykować. Dziś nie wiem jak sobie za to dziękować bo raz, że zakupy okazały się (jak zazwyczaj) świetną terapią antystresową to nabyłam kolejny prześwietny produkt do którego na pewno wrócę!

Z całej dostępnej gamy kilkunastu kolorów ja wybrałam ten najbardziej podstawowy - czarny, i już na samym początku szok! Czerń jest to nie byle jaka - prawdziwa, piękna, głęboka czerń a nie jakaś tam mocna szarość.
Ma wspaniałą kremową konsystencję dzięki czemu łatwo się go zarówno nabiera jak i maluje. Jest bardzo miękki i wręcz można powiedzieć, że plastyczny, nie potrzeba więc wielkich umiejętności by wydobyć z niego to co w nim najlepsze! Wystarczy jedno pewne pociągnięcie by uzyskać ostry kolor która nie blaknie na końcach. Coś za co bardzo, bardzo go pokochałam to brak grudek, nie ważnie ile by go nie używać, wciąż zachowuje swoją cudowną i prostą w użyciu formułę!


Nie jest to jednak produkt dla mniej wprawionych osób, chyba, że lubicie wyzwania i chcecie się rzucić na głęboką wodę. Mocna czerń bowiem rządzi się swoimi prawami i błędy są praktycznie nie do poprawienia, tym bardziej, że eyeliner jest diabelsko napigmentowany i świetnie się trzyma!
Pomimo noszenia go przez cały dzień (ok 10 godzin) kreski nie blakną ani nie kruszą się, są nie do starcia. Tutaj można znaleźć drugi minusik bo konsekwencją tak trwałego produktu są problemy z jego usunięciem. Nie jest to niemożliwe ale często na raz nie pójdzie i trzeba chwilę odczekać i spróbować jeszcze raz by nie robić sobie krzywdy.

Eyeliner jest, można tak powiedzieć, ogromny - liczy sobie 5,5 grama a to wszystko za cenę 40 złotych. Cena praktycznie drogeryjna a zarówno wielkość i jakość znacznie przewyższa większość i jakość sklepowych marek.


Wprawdzie nie jest to oficjalnie nigdzie napisane jednak wydaje mi się, że jest on wodoodporny. Może po prostu to wynik trwałości a może nie. W każdym razie gdy zrobić nim kreskę na ręce, podłożyć pod wodę i potrzeć nie zejdzie nic a nic. Lepiej! Kolor ani trochę się nie zmieni. Jak to mówią... "weź ją na basen na pierwszej randce". Don't worry, I'm ready ;)

W mojej ocenie, po jakimś już czasie używania go jest on zupełnie wart wydanych pieniędzy i powiem szczerze - planuję dokupić kolejne kolory. Zbliżają się wakacje, więcej czasu i można poszaleć z makijażami!

EYELINER - *CLICK*

Macie opinie na jego temat? A jaki jest wasz ulubiony eyeliner? Podzielcie się w komentarzu!

PRIVATE SNAP: SHINYNEKOMURA

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

30/05/17


Bezustannie się ziemiam, dorastam, staję się lepszą wersją siebie i poszukuję. Ostatnie lata to zmiany o większym lub mniejszym tępie ale na pewno nie okres w którym osiadłam a tym co już zbudowałam. W mojej głowie wciąż mam milion pytań, pomysłów i rozważań, nie skłamię, jeśli powiem, że blogowanie pomogło mi odnaleźć siebie, zrozumieć swoje błędy bądź zrzucić skorupę która nie jest już dłużej mną.

Dokładnie rok temu rozpoczęłam współpracę z Zaful, wspaniałą przygodę która dołożyła cegiełkę do moich przemian i szukania siebie. Zaful to ogromny serwis oferujący ubrania i dodatki w wielu stylach a ja jako introwertyk który swoim wyglądem odzwierciedla wnętrze chyba właśnie tego potrzebowałam. Mnogości, możliwości wyboru. Czułam się zaszczycona, że tak znany i współpracujący z wieloma blogerami serwis uśmiechnął się właśnie do mnie. O sklepie słyszałam już znacznie wcześniej jednak nie podejrzewałam, że będę mieć możliwość z nim pracować. Dostałam szansę realizacji kłębiących się w mojej głowie pomysłów które bez nich nie ujrzałyby świata dziennego.

Zaful to przede wszystkim wspaniałe, kreatywne ubrania o powalającej jakości, Zaful to przepiękny, minimalistyczny i przejrzysty design strony która staje się dzięki temu banalna w obsłudze nawet komputerowemu laikowi. Rozbudowane filtry zaoszczędzą Wam godziny szukania i pozwolą zawsze znaleźć konkretny, interesujący Was produkt. Mi nie raz uratowały już życie. Obsługa Zaful to ludzie którzy rozumieją nasze potrzeby - odpowiedzi są szybkie, paczki prezyzyjnie pakowane, wysyłane natychmiast i docierające w mgnieniu oka. Bez różnicy czy żyjemy w ciągłym biegu i musimy mieć wszystko na wczoraj czy nie możemy doczekać się by zobaczyć nowy nabytek. Bez względu na to gdzie żyjcie i kim jesteście wasza obsługa zawsze będzie tak samo profesjonalna.

Niezależnie od tego jaki macie styl, jakie jest wasze poczucie piękna, na Zaful zawsze znajdziecie coś dla siebie. To strona która nie ogranicza się do jednego, określonego typu odbiorców, to strona otwarta na pomysły i sugestie która tworzymy my wszyscy - wspaniała ekipa kierująca sklepem i klienci. Zaful ma to, czego brakuje wielu sklepom - jest postępowe. Świetnie działająca i ciągle poprawiana aplikacja na telefon, program Z-me zbliżający do siebie konsumentów i zapewniający dużą dozę inspiracji.

Wiele razy pytaliście mnie co myślę o Zaful. Szczerze? Dla mnie strzał w dziesiątkę. Ubrania idealnie wpasowujące się w moją estetykę po które nie muszę wychodzić z domu. Zero obaw o niezgodność produktu z opisem i łatwy i przejrzysty dostęp do wszystkich potrzebnych informacji. No i oczywiście coś co powtarzałam już wiele razy - po okulary to tylko na Zaful! Jest też coś czego mi brakuje w lokalnych sieciówkach - ceny na Zaful są adekwatne do jakości. Powiedzcie mi ile razy chcieliście kupić sobie najnowszy trend ale raziła Was monstrualnie wysoka cena i kiepska jakość którą było czuć już trzymając produt. Well tutaj nie musicie się o to martwić bo każda złotówka czy też cent wydany na zakupy w Zaful to na pewno nie moneta stracona.

A jakie wy macie zdanie o Zaful? Kupowaliście tam coś? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu!

A na zakończenie - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!











jacket - ZARA
mom jeans - second hand 
bra - /// 
shoes - *CLICK*

PHOTOS BY: DR. Q


SNAPCHAT: SHINYNEKOMURA 

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

GIVE YOUR BRUSHES SOME HEART


Higiena miejsca pracy jest bardzo ważna. To pierwszy i najbardziej męcząco-nudzący temat na każdych zajęciach laboratoryjnych. Jakoś czas temu recenzowałam dla Was pędzle (które bardzo przypadłu mi do gustu. Dlaczego? Przekonaj się!) od firmy ROSEGAL, natomiast dziś, mam dla Wasz szybki i łatwy sposób na zadbanie o nie. 
Wiadomo, pędzle podczas używania się brudzą i co jakiś czas wręcz wypadałoby je umyć (właściwie po każdym użyciu ale wiadomo jak to czasem w życiu bywa). Brudne pędzle są siedliskiem bakterii i używanie ich może powodować niechciane zmiany skórne. A jeśli to Was nie przekonuje to używanie brudnych pędzli może najzwyczajniej w świecie skutkować zrujnowanym makijażem gdy resztki na przykład cieni z poprzedniego użycia dostaną się do Waszego nowego dzieła. Poza tym - kto chciałby używać czegoś brudnego? 

Dlatego nasze narzędzia trzeba utrzymywać w czystości i tutaj rodzi się pytanie - jak to zrobić i się przy tym nie narobić? Jestem osobą która nie dość, że się uczy i prowadzi social media to jeszcze pracuje więc nie martwcie się, I feel U. Wiem jak to jest nie mieć na nic czasu. Dlatego metoda którą chcę Wam dziś pokazać jest szybka, efektowna i pełna korzyści dla Waszych maleństw. 

Post o ogólnym kosmetycznym jak i pędzlowym BHP na pewno jeszcze zrobię więc jeśli jeszcze nie obserwujesz mojego bloga - koniecznie kliknij przycisk "obserwuj" i nie przegap żadnego ważnego posta! 



Wraz z pędzlami z ROSEGAL do kompletu zamówiłam dwupak myjek do pędzli w kształcie serduszek. Jedna oddałam Wam w konkursie na INSTAGRAMIEa druga zostawiłam do użytku sobie. Myjka jest niewielka, ma jakieś 5 cm, ale świetnie sobie daje radę nawet z większymi pędzlami. Oczywiście jest gumowa i ma miejsce na włożenie w nią dłoni przez co łatwiej jest jej używać. Problem może powstać gdy jak ja zrobicie sobie długie paznokcie - ja na formie do żeli wybieram 3/3,5. Wtedy może być odrobinę ciężej ale wciąż da się jej używać a, że pędzle przy jej użyciu na prawdę szybko się czyszczą to nie zdążycie się nawet zmęczyć. Myjka jest wyposażona w 3 "tarki" - z równoległych pasów, krzyżyków oraz większych i mniejszych kółek.


Ja do małych pędzli najbardziej lubię używać krzyżyków i kółek natomiast do dużych puchaczy równoległych pasów. Dzięki temu wszystkie pędzle, niezależnie od tego do nakładania jakich kosmetyków ich używam są idealnie czyste i do tego mięciutkie! Gdy do mycia używałam tylko mydła często zdarzało się tak, ze były one wyczyszczone tylko powierzchownie - wyżej, bliżej trzonka brud wciąż był a do tego stawały się twardsze i odkształcały. Z myjką tego problemu nie ma - pędzelki są mięciutkie i układają się jak trzeba. 

Koszt kompletu takich myjek to ok 4 dolary. Sprawa fajna bo możecie się jedna podzielić z przyjaciółka i sprawić komuś fajny prezent. Wysyłka jest darmowa i szybka wiec w przeliczeniu na naszą, Polską walutę kosz jest na prawdę niewielki. 

Czy wrócę do mycia pędzli samym płynem lub metoda "o mydło"? Raczej nie. Myjka to spore ułatwienie i na pewno żmudne mycie pędzli dzięki niej odbywa się szybciej i dokładniej. Do tego jest malutka i gumowa dzięki czemu łatwo się ją przewozi a za taką cenę nie trzeba się o nią zbytnio martwić! 

Dwupak myjek hot pink & mint - *CLICK*

Złote pędzle - *CLICK*


A Wy co myślicie o takich myjkach? Używaliście? Jakie macie wrażenia? Koniecznie podzielcie się w komentarzu!

YOUTUBE I INSTAGRAM I ASK I VINTEDSNAPCHAT:SHINYNEKOMURA

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments

In

rebellious


Wiosna ma swój jeden dość nietypowy synonim - zmiany. Przysłowiowo wszystko wraca do życia tak jak i my wracamy do siebie po szarej zimie i dołującej jesieni. Po tym długim okresie smutku i zniechecenia, niecheci do wychodzenia z łóżka i przeklinania minusowej temperatury wracamy wreszcie do życia i odradzamy się na nowo. W naszych głowach dwoją się i troją nowe pomysły na to co by tu ze sobą zrobić bo tym długim okresie wegetacji gdy włosy po prostu wiązaliśmy w kok by nie przeszkadzały a o makijażu nawet nie było mowy bo dodatkowa godzina w łóżku była zbawieniem. Teraz chcemy rozbłysnąć i dać upust naszej twórczej energii i uczuciom które gdzieś tam w nas siedzą. Każdy przecież chce wyglądać dobrze i świeżo!

Dla mnie wiosna jest czymś niezwykle ważnym, zima strasznie mnie tłamsi i wyciąga ze mnie resztki chęci niczym wampir energetyczny. Wiosną czuję się jakby zdjęto mi kajdany. Nie muszę się już ukrywać pod grubą kurtką, mogę swobodnie założyć bluzę albo jakiś fajny top i lekką narzutkę. Mogę pokazać się światu bez ograniczeń. Promienie słońca, kwitnąca zieleń i ciepło ogrzewające mi twarz powodują na mojej twarzy szeroki uśmiech.

W kwietniu czeka mnie masa zmian na które czekałam od dawna a serce nie przestaje mi nawet na moment bić ze szczęścia. Zmienię wreszcie kolor włosów, może zrobię też kilka zabiegów na nie, myślę też nad nowym kolczykiem i będę robić coś, na co czekałam od bardzo, bardzo dawna! Nie zdradzę Wam, jeszcze co to będzie ale jeśli chcecie być na bieżąco to gorąco was zapraszam na snapa GIRLSPACESNAP bo właśnie tam, 24 kwietnia rozwieję wszelkie wątpliwości! W tym miesiącu kupuję też nowego laptopa. Wreszcie. Czekałam na to od dawna bo mój obecny działa tak, że odechciewa się na nim pracować. Strasznie mnie to cieszy bo oznacza to częstsze posty (i może filmiki hmmm?) oraz "przeprowadzkę" z PC-ta na MAC-a! Nie mogę się po prostu doczekać! Czeka mnie też pierwszy lot samolotem czego strasznie się boję. Nigdy nie latałam a same samoloty wywołują u mnie ciarki ale jak wiecie - cel uświęca środki i już nie mogę się doczekać by odwiedzić mojego partnera w jego nowym domu w Irlandii do której się niedawno przeprowadził!











hoodie - *CLICK*
jeans - H&M
shoes - *CLICK*
photos - Magda Bagińska 

W komentarzu koniecznie podzielcie się tym jak Wy odbieracie wiosnę albo jakie macie na nią plany!

Read More

Share Tweet Pin It +1

0 Comments